sobota, 23 lutego 2013

Rozdział 1



-Juuuuuulka! Wstawaj!- usłyszałam z dołu.
-No, zaraz wstanę- odpowiedziałam zaspanym głosem.
-Jest już 6:30, wstawaj!- mama nie dawała za wygraną.
-No dobra…- powiedziałam ziewając i zwlekłam się z łóżka.
Czwartek… najgorszy dzień tygodnia! Nie dość, że rozpoczynam dzień od dwóch wf-ów na siłowni, to jeszcze siedzę do 17 w szkole. No ale cóż- życie licealistki. Poszłam umyć zęby, uczesałam się, wybrałam odpowiednie ubrania, pociągnęłam rzęsy mascarą i zeszłam na dół na śniadanie.
-Cześć śpioszku- powitała mnie mama z uśmiechem.
-Cześć, cześć- uśmiechnęłam się. Na dole siedziała jeszcze moja młodsza siostra i tata. Wszyscy się bardzo podejrzane uśmiechali.- Ej, co z wami jest?- zapytałam.
-Nic, nic. Co chcesz na śniadanie?- spytała mama z uśmiechem
-Płatki z mlekiem i herbatę poproszę- powiedziałam, nadal trochę zdezorientowana tymi ich uśmiechami. Po chwili dostałam to, co chciałam. Zjadłam, wypiłam herbatę i zaczęłam się szykować do wyjścia. Była końcówka marca, a tego dnia świeciło piękne słoneczko, jednak temperatura na pewno była niższa niż 10 stopni, więc ubrałam dość ciepłą kurtkę. Nagle usłyszałam dzwonek do drzwi.
-Jula, otwórz proszę- zawołał tata. Podeszłam do drzwi, otworzyłam i nie wierzyłam własnym oczom.
-SASZA!- rzuciłam się z krzykiem na przyjaciela. Nie widziałam go ponad 2 miesiące. Niby pisaliśmy ze sobą i rozmawialiśmy codziennie przez telefon, jednak to nie było to samo… Tak strasznie się za nim stęskniłam!
-To już, bo mi żebra zmiażdżysz- powiedział przez śmiech z tym swoim śmiesznym, rosyjskim akcentem.
-Co tam się dzieje?- spytała moja mama, a gdy zobaczyła Saszę, od razu się uśmiechnęła. Zawsze go lubiła.- Cześć Alex, co ty tu robisz o tej godzinie?- zapytała.
-Dzień Dobry pani Aniu. Postanowiłem, że zrobię Julii niespodziankę i przyjechałem.- uśmiechnął się.
-Stęskniłam się za tobą- powiedziałam do Rosjanina. Spojrzałam na zegarek.- No nie, przez ciebie spóźniłam się na autobus!
-Młoda, nie ma problemu, zawiozę cię- zaproponował Sasza.
-Nie masz wyjścia- zaśmiałam się, wzięłam torbę i wyszłam z domu. Wsiadłam do samochodu Alexa, i ruszyliśmy. Przez całą drogę rozmawialiśmy i śmialiśmy się. Moja szkoła jest dość blisko domu, więc podróż nie trwała długo.- Dobra, ja lecę, muszę się jeszcze przebrać na wf. Pa.- pocałowałam przyjaciela w policzek.
-Uważaj na siebie tylko!- krzyknął za mną jak już wysiadłam.
-Taak, oczywiście Alex. Ktoś mnie zabije w drodze do szkoły.- zaśmiałam się.
-Wypluj to!- powiedział z poważną miną, a ja zaczęłam się śmiać na cały głos.
-Dobra, dobra. Cześć!- powiedziałam przez śmiech.
-Pa.- odkrzyknął Rosjanin.
-Co za człowiek…- powiedziałam sama do siebie i uśmiechnęłam się. Nie dane mi było jednak w spokoju przejść te 30 metrów, bo nagle ktoś zaczął mnie od tyłu łaskotać. Odwróciłam się i zobaczyłam Olkę.- Ola, przestań no!- błagałam cały czas się śmiejąc.
-Dobra, tym razem ci odpuszczę.- zaśmiała się i dała mi buziaka w policzek.
-Żyję wśród idiotów…- powiedziałam.
-Też cię kocham.- zaśmiała się.- Dobra, chodźmy, bo spóźnimy się na wf, a Dorotka nas zabije.
-Co prawda, to prawda.- odpowiedziałam. Wf miałyśmy z kobietą, która nas nienawidziła z całego serca. Miałyśmy szczęście, że nie jest naszą wychowawczynią. Udałyśmy się do szafek. Zdjęłam kurtkę, wyjęłam spodenki, koszulkę, i buty, poczekałam chwilkę na Olę i poszłyśmy do szatni. Przebrałyśmy się, obie związałyśmy włosy w wysoką kitkę i byłyśmy gotowe.
-Dziewczyny na siłownię, proszę do mnie.- usłyszałyśmy wołanie naszej ukochanej nauczycielki. Wyszłyśmy z szatni i udałyśmy się piętro niżej.- Dobra dziewczęta, każde stanowisko do 2 minuty. Czas start!- zaczęłyśmy ćwiczyć. Co chwilę słyszałyśmy tylko teksty w stylu: „Co ty Olka robisz?”, „Nie obijaj się Julia” itp. Po godzinie byłyśmy padnięte. Wróciłyśmy do szatni, poszłyśmy pod prysznic i ubrałyśmy się w normalne ubrania. Poszłyśmy do szafki odłożyć strój do ćwiczeń, a następnie udałyśmy się pod klasę. Po drodze spotkałyśmy Kasię. Ona też chodziła z nami do liceum, tylko była rok młodsza.
-Cześć- powiedziałam i dałam jej buziaka w policzek.
-Cześć wam- uśmiechnęła się.- Co słychać?
-Nic specjalnego, Dorotka znowu dała nam wycisk na siłce.- poskarżyła się Ola.
-No tak, kochana nauczycielka.- powiedziała z wyczuwalną ironią w głosie.
-Dobra, my musimy lecieć, mamy zaraz sprawdzian z fizyki.- powiedziałam.
-Ok, życzę powodzenia- powiedziała z uśmiechem.
-Oj, przyda się- zaśmiała się Olka.
-I to bardzo.- również zaczęłam się śmiać. Ruszyłyśmy pod klasę i zajrzałyśmy ostatni raz do podręcznika. Gdy zadzwonił dzwonek weszłyśmy do sali. Test na szczęście nie był jakiś strasznie trudny. Oddałam kartkę 10 minut przed końcem lekcji. Zaraz po mnie zrobiła to Ola. Po lekcji poszłyśmy na historię. Lekcja mijała mi dość szybko, jednak pod koniec, stało się coś dziwnego.
-Przepraszam, że przeszkadzam w lekcji. Jestem ojcem Julii. Muszę zabrać ją i Olę, jeśli Pan pozwoli- uśmiechnął się mój tata. Ja nadal nie wiedziałam o co chodzi. Spojrzałam na Olkę, ta tylko wzruszyła ramionami. Zaczęłyśmy się więc pakować. Gdy wyszłyśmy z klasy zauważyłyśmy, że stoi tam również Kasia.
-Tato, wyjaśnisz nam, o co chodzi?- zapytałam.
-Oczywiście. Dziewczyny, odwieziemy was do domu. Zacznijcie się pakować. Jedziecie do Auckland.
-Gdzie?- zapytały jednocześnie Ola i Kasia. Ja jednak już wiedziałam co się święci. Nadal nie mogłam w to uwierzyć!
-Tato, mówisz serio?-zapytałam z niedowierzaniem.
-Tak, jedziecie na Grand Prix do Nowej Zelandii.
-O mój Boże, tato kocham cię najbardziej na świecie!- krzyknęłam i rzuciłam się na ojca. Po chwili dołączyły do mnie też moje przyjaciółki.
-Dobra, dziewczyny. Zawiozę was do domu, zacznijcie się pakować. Pamiętajcie, że teraz jest tam bardzo ciepło. O 19 macie lot z Krakowa.
-A wy jedziecie?- spytałam.
-My odwiedzimy ciocię w Krakowie, więc odwieziemy was na lotnisko.-odparł tata.
Ten dzień był strasznie dziwny. Bardzo się cieszyłam. Nie wiedziałam jednak, że wyjazd do Auckland obróci moje życie o 180 stopni…
 __________________________________________________________________________________

Mam nadzieję, że się spodobało ;). Jeśli macie jakieś uwagi, to proszę, piszcie mi swoje opinie w komentarzach, będę się starać na każdy odpowiedzieć. 

Buziaki,
Julia <3

piątek, 22 lutego 2013

Bohaterowie ;)

Julia Sadecka ma 19 lat. Chodzi do 3 klasy LO1 w Zielonej Górze. Z żużlem ma do czynienia od małego. Miłość do tego sportu zaszczepił w niej jej tata, ale przyłożył się do tego także jej przyjaciel- Sasza Loktaev. Julia z całego serca kibicuje Falubazowi Zielona Góra. Ma ona ciemnobrązowe oczy, brązowe włosy o lekko kasztanowym odcieniu. Oprócz chodzenia na stadion uwielbia śpiewać, grać na gitarze i pianinie. Jest sympatyczna i szczera.
 
Ola Gałkowska jest przyjaciółką Julii. Ma również 19 lat. Interesuje się głównie koszykówką, jednak chodzi z Julią na mecze Falubazu. Jest szczera, godna zaufania, czasami lekko nerwowa. 

Kasia Wilczak jest przyjaciółką Julii i Oli. Bardzo dobrze gra w siatkówkę. Jest dość nieśmiała, gdy jest z kimś sam na sam, ale w towarzystwie się otwiera. Podoba się wielu chłopakom, ednak czeka na "tego jedynego".


Przemek Pawlicki to 22-letni żużlowiec Unii Leszno. Ma brata, Piotrka. Przyjaźni się z Maćkiem Janowskim. 


Piotrek Pawlicki to jeden z lepszych juniorów w Polsce. Reprezentuje barwy Unii Leszno. Ma 19 lat. Podobnie jak brat, przyjaźni się z Magiciem. 


Maciek Janowski ma 22 lata. Reprezentuje barwy Unii Tarnów. Ma cudowne, błękitne oczy. Za swój największy skarb uważa przyjaciół, Pitera i Przemka. Znajomi mówią do niego Magic lub Janoś.


Sasza Loktaev to 19-letni żużlowiec Falubazu Zielona Góra, który na sezon 2013 został wypożyczony do Bydgoszczy. Rosjanin przyjaźni się z Julią. 


 Buziaki,
Julia <3